← Badania

Niech AI będzie sługą, a nie panem

Gil Sher26 lipca 20264 min czytaniaAI, edukacja, nauczanie i potencjał człowieka
Udostępnij

Sztuczna inteligencja zmienia edukację w niezwykłym tempie. Nowe narzędzia pojawiają się niemal co tydzień, a każde z nich obiecuje personalizację nauki, automatyzację rutynowych zadań lub poprawę wyników uczniów. Łatwo jest dać się zafascynować możliwościom tych technologii. Jednak skupiając się na ich możliwościach, ryzykujemy przeoczenie bardziej fundamentalnego pytania: co powinno pozostać wyjątkowo ludzkie?

W ciągu ostatnich kilku lat moje badania skupiały się na roli sztucznej inteligencji w nauczaniu matematyki, w szczególności na jej zdolności do wspierania nauczycieli poprzez ocenę kształtującą i informację zwrotną. Technologia robi wrażenie. Może analizować dużą liczbę odpowiedzi uczniów, identyfikować wzorce, które w przeciwnym razie mogłyby pozostać niezauważone, i dostarczać dostosowane sugestie w ciągu kilku sekund. Odpowiednio wykorzystana sztuczna inteligencja może stać się jednym z najcenniejszych narzędzi, jakie kiedykolwiek znała edukacja.

Debata jednak nigdy nie powinna dotyczyć tego, czy sztuczna inteligencja jest potężna. Na to pytanie w dużej mierze udzielono odpowiedzi. Ważniejszym pytaniem jest to, czy mamy jasność co do celu samej edukacji. Zanim podejmiemy decyzję, co powinna zrobić sztuczna inteligencja, musimy najpierw zdecydować, jaki cel ma osiągnąć edukacja.

Przez pokolenia edukację często postrzegano jako przekazywanie wiedzy od nauczyciela do ucznia. Gdyby to był jego jedyny cel, technologia rozwiązałaby już większość problemu. Informacje nigdy nie były tak dostępne jak dzisiaj. Uczeń posiadający połączenie internetowe może w ciągu kilku minut zdobyć większą wiedzę, niż poprzednie pokolenia mogły uzyskać w ciągu lat.

Jednak szkoły nigdy nie istniały wyłącznie po to, by rozpowszechniać informacje.

Nauczyciele, którzy pozostawiają najgłębszy ślad w naszym życiu, rzadko to robią, ponieważ wyjaśnili pewne pojęcia jaśniej niż ktokolwiek inny. Zapamiętano ich, ponieważ dostrzegli potencjał, którego uczniowie nie potrafili jeszcze w sobie dostrzec. Zachęcali do wytrwałości po porażce, kwestionowali założenia, budowali pewność siebie i tworzyli środowisko, w którym mogła rozkwitać ciekawość. Tych cech nie można sprowadzić do punktów danych ani algorytmów, ponieważ zależą one od empatii, profesjonalnego osądu i relacji międzyludzkich.

To właśnie tam powinna znaleźć swoje miejsce sztuczna inteligencja. Sztuczna inteligencja wyjątkowo dobrze radzi sobie z przetwarzaniem informacji, identyfikowaniem wzorców, generowaniem przykładów i automatyzacją powtarzalnych zadań. Są to mocne strony, które należy raczej wykorzystać, a nie się ich obawiać. Każda godzina, którą nauczyciel nie spędza już na przygotowywaniu rutynowych arkuszy ćwiczeń lub analizowaniu danych z powtarzalnych ocen, jest godziną, którą można zamiast tego poświęcić na rozmowy z uczniami, przemyślane opinie i niezliczone drobne interakcje, które kształtują pewność siebie ucznia.

Historia oferuje wiele przykładów technologii, które zmieniły zawody, nie zastępując samych profesjonalistów. Kalkulatory zmieniły matematykę, ale nie wyeliminowały matematyków. Obrazowanie medyczne odmieniło opiekę zdrowotną, ale nie zastąpiło lekarzy. GPS zrewolucjonizował nawigację, ale nie sprawił, że doświadczeni piloci stali się zbędni. W każdym przypadku technologia stała się najcenniejsza, gdy poszerzała ludzką wiedzę, a nie próbowała ją zastąpić.

W edukacji nie powinno być inaczej.

Przyszłości edukacji nie należy mierzyć liczbą decyzji, które możemy przekazać sztucznej inteligencji. Należy go mierzyć na podstawie tego, jak skutecznie technologia umożliwia nauczycielom skupienie się na wyjątkowo ludzkich aspektach uczenia się: rozpoznawaniu potencjału, wzbudzaniu ciekawości, ocenianiu i budowaniu relacji, które zachęcają uczniów do wiary w to, że mogą więcej, niż sobie wyobrażali.

To rozróżnienie ma znaczenie, ponieważ cel edukacji nigdy nie był technologiczny. Jego celem zawsze był człowiek. Technologia powinna zatem dostosowywać się do edukacji, a nie odwrotnie.

W miarę jak sztuczna inteligencja staje się coraz bardziej wydajna, na pedagogach spoczywa ważna odpowiedzialność. Musimy zdecydować nie tylko o tym, co maszyny mogą zrobić, ale także o to, czego nigdy nie należy od nich wymagać. Niektóre obowiązki należą wyłącznie do ludzi, ponieważ wymagają mądrości, współczucia, zaufania i wiary w drugiego człowieka. Cechy te nie stanowią przeszkody dla innowacji; to właśnie one są powodem, dla którego innowacje mają znaczenie.

Przyszłością edukacji będzie niewątpliwie sztuczna inteligencja. Witam tę przyszłość. Mam jednak nadzieję, że zbudujemy go wokół prostej zasady, która pozostanie prawdziwa niezależnie od tego, jak zaawansowana stanie się technologia:

Technologia powinna służyć nauce. Uczenie się nigdy nie powinno służyć technologii.

Kiedy pamiętamy o tej zasadzie, sztuczna inteligencja staje się tym, czym zawsze miała być: nie mistrzem edukacji, ale jednym z jej najpotężniejszych sług.